Znalazłem to w łazience mojej dziewczyny. Patrzymy na to już od godziny i nadal nie możemy dojść, co to jest.
Nawet gdy szeptaliśmy, część z nas wiedziała, że reagujemy przesadnie — lecz niepokój nie ustępował.

Dwoje dorosłych, kompletnie zdezorientowanych przez niezidentyfikowaną plamę na podłodze. To było dziwne przypomnienie, jak kruche może być nasze poczucie normalności, gdy coś nieznanego pojawia się w miejscu, które wydaje nam się zrozumiałe.
Krążyliśmy wokół niego, niepewni, czy to nieszkodliwe, czy raczej powinniśmy się tym martwić. Moja dziewczyna wyraziła obawy dotyczące toksyn lub ukrytych uszkodzeń. Próbowałem ją uspokoić, choć czułem się równie nieswojo. Prawdziwym problemem była niewiedza – nasza wyobraźnia wypełniała każdą lukę czymś gorszym.