Trzy miesiące po pogrzebie mamy tata poślubił jej siostrę. Powtarzałem sobie, że smutek skłania ludzi do dziwnych rzeczy. Potem mój brat spóźnił się na ślub, odciągnął mnie na bok i wręczył mi list, którego mama nigdy nie chciała, żebym czytał.
Nie sądziłam, że cokolwiek może być gorsze niż patrzenie na śmierć mojej mamy. Myliłam się.
Walczyła z rakiem piersi przez prawie trzy lata. Pod koniec ledwo miała siłę, żeby usiąść, ale i tak pytała mnie, czy jem, czy mój brat Robert płaci rachunki na czas i czy tata pamięta o lekach na nadciśnienie.
Nawet umierając, była matką.
Myliłem się.
Kiedy ją chowaliśmy, w domu wciąż unosił się zapach środka antyseptycznego i lawendowego balsamu.
Ludzie ciągle powtarzali to samo.
„Już nie odczuwa bólu”.
„Była taka silna”.