„Letty zawsze będzie kierować się sercem”.
Mama Millie przeszła przez pokój i kucnęła obok mnie. „Jestem Jenna” – powiedziała cicho. „I… dziękuję. Nie wiem, jak podziękować twojej córce”.
Przełknęłam ślinę. „Nasza rodzina też walczyła z rakiem. Letty widziała, jak to wszystko przytrafia się jej ojcu. Wie, ile to kosztuje ludzi”.
Twarz Jenny się zmarszczyła.
Letty zarumieniła się. „Po prostu nie chciałam, żeby Millie chowała się w łazience podczas lunchu”.
Millie spojrzała na nią.
„Nienawidzę tej łazienki” – powiedziała.
„Wiem, Millie” – powiedziała Letty.
„Nasza rodzina również walczyła z rakiem”.
***
Potem mężczyźni zaczęli rozmawiać jeden za drugim. Jonathan zmieniał nas na zmianę, trzymał rysunki Letty w swojej szafce, zabierał moje wypieki do pracy i udawał, że je zrobił.
„Ten człowiek nie umiał piec” – powiedziałem.
„Wiedzieliśmy” – powiedział Marcus. „Szanowaliśmy kłamstwo”.
Potem Letty zapytała: „Czy dużo o mnie mówił?”
Luis odpowiedział pierwszy. „Codziennie”.
„Nawet gdy był naprawdę chory?”
„Szczególnie wtedy.”
Millie wyciągnęła rękę i wzięła Letty za rękę.
„Ten człowiek nie umiał piec.”
Po raz pierwszy od pogrzebu żałoba nie była już zamknięta w pokoju. Czułam się, jakby otwierały się drzwi.
Wstałem i otarłem twarz.
„Dobrze” – powiedziałem. „Nie zrobimy z Letty szkolnej maskotki za życzliwość”.
Potem spojrzałem na pana Brennana. „Ale ta szkoła zrobi coś więcej niż tylko popłakać się w gabinecie przez dziesięć minut i iść dalej. Millie jest w remisji, nie bez szwanku. Ci chłopcy potrzebują konsekwencji, a każde dziecko tutaj musi zrozumieć, co się z nią stało”.
Wyprostował się. „Ich rodzice już jadą, a chłopcy nie mogą brać udziału w zajęciach, dopóki nie skończymy przeglądu. I zaczniemy coś większego”.
„Ci chłopcy potrzebują konsekwencji.”
Skinąłem głową. „Dobrze.”
Spojrzałem na Jennę. „A jeśli ci to odpowiada, fundusz pozostanie na nazwisko Jonathana”.
Przycisnęła chusteczkę do ust i skinęła głową. „Byłabym zaszczycona”.
Letty spojrzała na mnie. „Mówisz jak tata”.
To było dla mnie cios prosto w żebra.
„Brzmisz jak tata.”