Część 1: Bicie serca
W pokoju było ciemno, jedynie światło monitora było widoczne.
Meline Mercer położyła się na stole zabiegowym, z rękami skrzyżowanymi na bluzce i zimnym żelem rozsmarowanym na brzuchu, i wsłuchała się w dźwięk, za którym goniła przez trzy lata.
Bicie serca.
Szybko. Ostro. Prawdziwie.
Miała czterdzieści pięć lat. Spędziła trzydzieści sześć miesięcy, marnując oszczędności, hormony, nadzieję i godność, próbując tu dotrzeć. Igły. Nieudane cykle. Kabiny toaletowe. Łzy, których nie pozwoliła wyschnąć przed kolejną wizytą. Jej mąż, Garrett, stał przy niej przez cały czas. Stała praca. Stałe ręce. Stały głos. Myślała, że to coś znaczy.
Doktor Petrova trzymała różdżkę na miejscu i uśmiechnęła się do ekranu. „Osiem tygodni. Mocne bicie serca. Wszystko wygląda idealnie”.
Meline zaczęła płakać. Nie obchodziło jej to. „Nie mogę się doczekać, żeby powiedzieć Garrettowi. Zaraz oszaleje”.
Doktor Petrova nie odpowiedziała.
Meline odwróciła głowę. Lekarz znieruchomiał.
„Meline” – powiedziała cicho – „zaraz zrobię coś, co może mnie kosztować utratę prawa jazdy”.
Całe ciało Meline zamarło. „Co się dzieje z dzieckiem?”
„Dziecko ma się dobrze.”
To powinno ją uspokoić. Ale nie uspokoiło.
Doktor Petrova odwróciła ekran i wylogowała się z pliku Meline. Otworzył się kolejny wykres.
Tanya Wells. Dwudziestosześciolatka. Obserwacja wysokiego ryzyka. Szósty miesiąc ciąży.