Jego głos się załamał. „To wszystko, co mi zostało”.
To trochę mnie rozproszyło.
Nie wszystko, ale wystarczająco.
Nic nie powiedziałem.
Usiadł na najniższym stopniu i wpatrywał się w podłogę. „Po jej śmierci wszyscy powtarzali mi, żebym był silny. I taki byłem. Pracowałem. Pakowałem lunche. Przetrwałem każdy dzień. Ludzie mówili, że jestem niesamowity”. Zaśmiał się gorzko. „Po prostu walczyłem dla dziewczynek, ale byłem otępiały”.
Nic nie powiedziałem.
„Odkładałem jej rzeczy tutaj, bo nie mogłem się ich pozbyć” – powiedział. „Dziewczyny pytały o nią, więc czasami przychodziliśmy. Oglądaliśmy zdjęcia. Oglądaliśmy filmy. Rozmawialiśmy o niej”.
„Wiedziałeś?”
„Grace myśli, że jej matka mieszka w piwnicy.”
Zamknął oczy. „Wiem.”
To mnie mocno uderzyło.
„Wiedziałeś?”
„Na początku nie. Potem powtarzała to w kółko, a ja… nie poprawiałam jej tak, jak powinnam.”
„To nie jest mały błąd”.
Potem zadałem pytanie, którego obawiałem się zadać.
"Ja wiem."
Rozejrzałem się po pokoju. Kardigan. Kalosze. Mały serwis do herbaty.
„Po co to tak utrzymywać?”
Odpowiedź nadeszła szybko. „Bo tutaj, na dole, wciąż była częścią domu”.
To siedziało między nami przez długi czas.
Potem zadałem pytanie, którego obawiałem się zadać.
Nie podobała mi się ta szczerość.
„Dlaczego mnie poślubiłeś, skoro nadal tak żyjesz?”
Znieruchomiał.
„Ponieważ cię kocham” – powiedział.
"Czy ty?"
Jego twarz posmutniała.
Podszedłem bliżej. „Kochasz mnie, czy może kochasz to, że mogłem pomóc jej nieść życie, które za sobą zostawiła?”
„Wstydziłem się”.